Złombol, Złombol i po Złombolu..... Niestety nie od dziś wiadomo, że wszystko co dobre szybko się kończy. Po przejechaniu 14 krajów, 5758km w 15 dni, niezliczonej ilości zakrętów, tych zwykłych jak i niesamowitych górskich serpentyn. Po wielu podjazdach, na których nieraz redukcja do 2 (a nawet 1) była niezbędna i zjazdach, gdzie hamulce rozgrzewały się do czerwoności. Po długich odcinkach autostrad, które pozwalały fiaciorowi na przekroczenie magicznej bariery 120 km/h. Po prawie polnych drogach mieszczących ledwie jeden samochód, przebijających pod względem dziur ser szwajcarski, a nawet polskie drogi. Po... itd. itd. Generalnie dojechaliśmy do domu szczęśliwi i w jednym kawałku.




